piątek, 9 maja 2014

Chapter 2

- Sara!... Sara! Do cholery gdzie ty się znowu podziewasz ? - Harry wszedł do mieszkania a ja po cichu wślizgnąłem się za nim. W powietrzu unosił się słodki zapach róż, przymknąłem powieki wypełniając nim płuca.
- Moja siostra znowu gdzieś zniknęła – warknął zdejmując kurtkę – chcesz coś do picia ? - spytał a jego ton ponownie przybrał łagodną barwę
- Gorąca czekolada dobrze by mi zrobiła – na dworze było cholernie zimno a śnieg nie przestawał sypać. Podszedłem do kominka na którym ułożone były zdjęcia.... fotografie przedstawiały dwójkę małych dzieciaków obejmujących się jakby zaraz miał się skończyć świat. Chłopczyk miał na głowie burzę loków i łobuzerski uśmiech wymalowany na twarzy, dziewczynka natomiast była niższa a w jej oczach dało się zobaczyć niepewność oraz strach... strach ? Tylko przed czym.... dzieciństwo to okres beztroskich zabaw, wygłupów a jednak ona czegoś się bała..
- Lou, ile słodzisz – do salonu wrócił Harry niosąc dwie filiżanki parującego napoju. Uśmiechnąłem się zajmując miejsce na sofie.
- To Twoja siostra ? - spytałem wskazując na jedną z fotografii
- Tak to jest Sara – przytaknął
- A gdzie wasi rodzice ? - jego twarz stężała a zielone tęczówki zaszły mgłą
- Nie znaliśmy ich, zginęli tuż po naszych narodzinach – wyszeptał odwracając głowę
- Przepraszam – wyjąkałem – przykro mi
- To nie twoja wina – w tym momencie zaskrzypiały drzwi i do środka weszła śliczna brunetka
- No w końcu jesteś – ożywił się loczek – gdzieś ty się podziewała? Wiesz jak się martwiłem ? Czemu nie odbierasz telefonów ? - zasypywał siostrę milionami pytań
- Byłam u Kurta – machnęła ręką spoglądając na mnie – kto to jest ?
- To jest Louis – odpowiedział Styles – będzie u nas nocował przez jakiś czas
- O! Super – klasnęła w dłonie a na jej twarzy zakwitł uroczy uśmiech – jestem Sara - coś w środku mnie drgnęło. Nie pewnie poruszyłem się, robiąc jej miejsce obok siebie Dziewczyna porwała w dłonie filiżankę Harry'ego i założyła nogę na nogę. Chciałem coś powiedzieć ale nagle zabrakło mi słów, ta dziewczyna onieśmielała mnie jak żadna inna, nawet Melody urodą nie dorastała jej do pięt. Loczek odchrząknął spoglądając na siostrę
- I co tam u Kurta - spytał jakby od niechcenia
- Nic ciekawego... Bartek go zostawił - upiła łyka czekolady a  pod zgrabnym noskiem pojawiły się białe wąsy. Na ten widok bezwiednie uniosłem kąciki warg a ona koniuszkiem języka delikatnie zlizała piankę.
- Jak się trzyma - Harry zmierzył mnie lodowatym spojrzeniem
- Daje rady - odparła - Louis w ogóle to jak długo zamierzasz zostać w Warszawie - tym razem zwróciła się do mnie
- W sumie to jeszcze nie wiem - przyznałem zgodnie z prawdą. Przełknąłem ślinę po czym spojrzałem przez okno. Płatki śniegu wirowały na wietrze a ja poczułem przyjemne ciepło rozchodzące się po moim ciele.  Byłem szczęśliwy, że wpadłem akurat na Harry'ego, Bóg jeden wie co by teraz ze mną było.Nie znałem polskiego ani warszawy równie dobrze mogłem się znaleźć pod mostem. Szczęściarz ze mnie.   Posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas dyskutując na różne tematy po czym każdy z nas udał się do spania.
   Leżałem przekręcając się z boku na bok gdy usłyszałem czyjeś kroki. Naciągnąłem po uszy kołdrę udając, że śpię.
- Lou ...Lou - to była Sara, otworzyłem powieki zerkając na dziewczynę - hm - mruknąłem
- Idziesz na spacer ? - spytała przeczesując palcami swoje włosy
- O tej porze  ? - spojrzałem na nią szeroko otwartymi oczami. Ona chyba zgłupiała.
- Taki spontan - roześmiała się - nie wiesz , że miasta są najpiękniejsze właśnie nocą ? - złapała moje ramie ciągnąc z całych sił
- Dobra, Dobra idę - zacząłem się śmiać. Zwlokłem się z sofy i założyłem płaszcz
- Może ci być zimno - odparła poprawiając mój kołnierz - poczekaj - nakazała i zniknęła w pokoju obok, po chwili wyszła niosąc kilka części garderoby.
- Tu masz czapkę oraz szalik - uśmiechnęła się -  tak abyś się nie przeziębił
Po chwili opuściliśmy mieszkanie. Na zewnątrz panował chłód a z nieba prószył gęsty śnieg.  Dziewczyna wzięła mnie pod rękę opowiadając różne historię , słuchałem jej z zapartym tchem. Przechodziliśmy przez park gdy wstąpił w nas duch dzieciństwa, zaczęliśmy się gonić, rzucać śnieżkami oraz robiąc orzełki w białym puchu. Nigdy w życiu się tak nie uśmiałem jak tej nocy. Złapałem rękę Sary gdy próbowała umyć moją twarz zimnym śniegiem, wyrywała się piszcząc lecz przewróciłem ją na plecy. Oddech brunetki otulił moją szyję a ja po raz pierwszy od jakiegoś czasu zapragnąłem kogoś pocałować. Złączyłem nasze usta a ona oddała się każdej nawet najmniejszej pieszczocie.
- Pragnę cię - wychrypiała mrużąc oczy
 - Ja ciebie też - odpowiedziałem bez zastanowienia. Dziewczyna przywarła do mnie całych swoim ciałem.
- Tu niedaleko jest przyjemny motelik.... możemy tam pójść - wyszeptała patrząc w moje oczy.  Pomogłem jej wstać i objąłem jej dłoń, puściliśmy się biegiem przed siebie.Zatrzymaliśmy się dopiero gdy osiągnęliśmy nasz cel, podszedłem do lady aby wynająć mały pokoik.  Recepcjonistka uważnie mi się przyglądała ale miałem to w dupie, dziś wieczór należał do mnie i do Sary... i do nikogo innego. Odebrałem klucz i wspólnie ruszyliśmy na trzecie piętro. Już przed wejściowymi drzwiami obsypywaliśmy się namiętnymi pocałunkami, na oślep wymacałem gałkę oraz przekręciłem klucz. Rzuciłem dziewczynę na łózko stopniowo zdejmując z niej ubranie. Byliśmy niczym w amoku ale nie chciałem tego przerywać, ta dziewczyna była taka gorąca.. tak cholernie sexsowna, że straciłem dla niej głowę. Moje usta błądziły po jej szyi a dłonie gładziły kształtne uda.  Bawiłem się jej sutkami, masowałem wilgotną kobiecość doprowadzając Sarę do obłędu. Miotała się po pościeli nie mogąc złapać oddechu. Wiedziałem, że jest jej dobrze. Wsunął m język w jej uchylone usta przekazując trochę mojej śliny. Całowałem milimetr po milimetrze jej malinowe usta aż w końcu w nią wszedłem. Krzyk brunetki rozniósł się po wnętrzu a ja złapałem z całej siły wezgłowie łóżka posuwając ją szybciej.
Kochaliśmy się kilka razy ale za każdym razem wznosiliśmy się do nieba. Każdy następny przenosił nas do raju. Za oknem powoli zaczynało świtać a my leżeliśmy przytulając się do siebie
- To była najwspanialsza noc w moim życiu - szepnęła cicho delikatnie całując mój tors
- W moim również - odparłem zgodnie z prawdą. Nawet z moją niedoszłą żoną nie było mi w połowie tak dobrze jak z Sarą.
- Co teraz będzie  - spytała nieśmiało
- Jeśli dasz mi szansę to może wezmę cię na randkę - uśmiechnąłem się do niej gładząc bujne włosy
- Z największą przyjemnością - wpiła się w moje usta przleewając w ten pocałunek wszystkie swoje uczucia